|
|
|
Dzień dobry. Cieszę się, że zajrzała(e)ś do mnie. W wolnych chwilach zajmuję się turystyką rowerową. Dlatego wiele zdjęć zrobiłem "z wysokości siodełka rowerowego" - w trakcie wycieczek i wypraw rowerowych.Utrwalanie widzianych po drodze krajobrazów zawsze sprawiało mi dużo przyjemności. Zdjęcia, zdjęcia ... dzięki nim mogę "wrócić" do różnych miejsc w dowolnej chwili. Kawa, herbata. Chwila relaksu w zaciszu domowym - fotki poukładane w albumach łatwo przywołują wspomnienia z podróży... Chociaż zdjęcia podróżnicze zajmują sporo miejsca na witrynie i są ważną częścią osobistego archiwum, to jednak moim "oczkiem w głowie" jest zbiór pejzaży artystycznych naszych gór i nie tylko... Kiedy tylko mam chwilę czasu, idę pieszo w plener,
gdzie bez pośpiechu ustawiam aparat na statywie, w spokoju kadruję i komponuję obrazy na matówce... Prace z plenerów zgromadziłem w dziale Sudety. Polecam zdjęcia z Gór Kaczawskich (pasma Sudetów nie wszystkim chyba znanego).
To moja kolejna wyprawa rowerowa. Wiele podróżuję rowerem. Każdy urlop wypoczynkowy spędzam w ten właśnie sposób. Za każdym razem dwa tygodnie w drodze. W nogach już tysiące kilometrów na szosie
Wiele wrażeń
W oczach setki miast, miasteczek i wsi
Nieustające pragnienie wędrowania, oglądania, podziwiania coraz to nowych krajobrazów. Coś mnie popycha do tych wielkich wyryp
Pomimo konieczności włożenia dużego wysiłku, z każdego wyjazdu mam wiele satysfakcji i wręcz przyjemności z pokonywania własnych słabości, lenistwa.
Samotna wędrówka przez Polskę to okazja nie tylko do budowania formy do zimowego sezonu (jestem w końcu narciarzem). To również czas na przemyślenia o sprawach różnych. I czas na odnowę... >>>
Zapraszam do obejrzenia najnowszej inwestycji rowerowej, jaką zafundowało nam miasto. Jedźcie wraz ze mną nowiutką ścieżką - umożliwia to obiektywne oko mojej kamery. Nie zraźcie się tylko faktem, że ścieżka ta nie ma jak do tej pory połączenia z żadną inną ścieżką rowerową w mieście. Sama w sobie jest atrakcją turystyczną, bo to jakościowy ewenement, w pozytywnym tego zwrotu znaczeniu. Należy tylko dowieźć rower na dachu samochodu do Zabobrza i pojeździć tam i z powrotem do woli. Zabobrze - Maciejowa, Maciejowa Zabobrze i tak dalej. Jest gwarancja, że żaden samochód nie przetnie nam drogi. No, może jakiś pojazd rolniczy się trafi; ale nie wybrzydzajmy. Trakt jest równy jak stół. Jak się już wyszalejemy na nowiutkim asfalcie, możemy zapakować rower na dach i pojechać na następny odcinek ścieżki w mieście, lub (co polecam gorąco) do krainy czy też raju dla rowerzystów w Górach Izerskich.
>>>
6 lipca 2011 roku odbyłem długą i bardzo ciekawą wycieczkę rowerową. Postanowiłem zobaczyć na własne oczy Szlak Rowerowy Odra - Nysa. A właściwie jego fragment - ścieżkę biegnącą nad Nysą przez Łużyce - pomiędzy Zgorzelcem i Goerlitz a Zittau i Bogatynią. Od dawna planuję wyprawę rowerową tym szlakiem aż nad morze. Rozpoczyna się on w czeskiej miejscowości Nova Ves a kończy w Seebach Ahlbeck w Niemczech (obok Świnoujścia). Myślę, że wkrótce uda mi się ten zamiar zrealizować. Tymczasem pojechałem na... jakby to powiedzieć, rekonesans. Między innymi sprawdzić czytelność oznakowania, walory krajobrazowe, jakość nawierzchni.
Czytałem trochę o tym. Nie zawiodłem się - to po prostu bajka. Prawie jak w Danii czy Holandii.
Wyruszyłem z Jeleniej Góry pociągiem i dojechałem nim do Lubania. Stamtąd już rowerem do Zgorzelca i Goerlitz. Na razie tylko krótkie zwiedzanie miast znajdujących się po obu stronach granicy. A później...
>>>
Dość często jeżdżę rowerem po Górach Izerskich. Moje ulubione trasy znajdują się w okolicach Jakuszyc, Hali Izerskiej, Polany Izerskiej, Rozdroża Izerskiego i Świeradowa Zdroju. A stałym miejscem odpoczynku jest Chatka Górzystów. Malutkie schronisko położone malowniczo na Hali Izerskiej .
Góry Izerskie
Dość często jeżdżę rowerem po Górach Izerskich. Moje ulubione trasy znajdują się w okolicach Jakuszyc, Hali Izerskiej, Polany Izerskiej, Rozdroża Izerskiego i Świeradowa Zdroju. A stałym miejscem odpoczynku jest Chatka Górzystów. Malutkie schronisko położone malowniczo na Hali Izerskiej .
1 maja 2011 roku przyjechałem w Izery szynobusem. Tym razem zaplanowałem spacer z Jakuszyc do Świeradowa Zdroju (a powrót do Jeleniej Góry przez Górzyniec o czym dalej. Wybrałem jeden z wielu ciekawych wariantów dojazdu do uzdrowiska.
>>>
Przyszło mi podróżować w strasznym upale. Czegoś podobnego jeszcze nie przeżywałem. Temperatura - stała - na poziomie 37 stopni Celsjusza. Wypijałem podczas podróży ogromne ilości różnych płynów, jadłem lody dla ochłody. Poza tym - wszystko w porządku. Trasę wybrałem tak, aby jak najczęściej jechać przez lasy, a miejsca noclegów wypadały nad jeziorami. Spałem w zależności od sytuacji - w namiocie, pensjonatach a raz nawet w hotelu (zdarzyło się to w Wałczu). Jak widać, pokonywałem terytoria zachodniej Polski. Przez lasy Gór i Pogórza Kaczawskiego, skrajem Borów Dolnośląskich (przez Przemkowski Park Krajobrazowy), przez Puszczę Notecką, Sierakowski Park Krajobrazowy, Drawski Park Krajobrazowy i Szwajcarię Połczyńską.>>>
Tereny leżące na północ od Jeleniej Góry nazywane są Krainą Wygasłych Wulkanów. Przemierzyłem ją w ciągu kilku ostatnich lat wzdłuż i wszerz. Przedstawiam tutaj całą serię filmów nakręconych podczas moich podróży. Góry i Pogórze Kaczawskie są przyjazne ludziom. Łatwo dostępne dla osób korzystających z roweru jako środka lokomocji. Urozmaicony krajobraz sprzyja uprawianiu kolarstwa. Ze szczytów zobaczyć można piękne panoramy Karkonoszy, Rudaw Janowickich i Gór Izerskich. A Kotlina Jeleniogórska wygląda jak z lotu ptaka. >>>
Zapraszam do obejrzenia filmu z mojej kolejnej wyprawy rowerowej. Wyprawy te urządzam sobie co roku. Krótsze lub dłuższe w zależności od aktualnej formy sportowej czy możliwości finansowych. Wyprawy - to mój sposób na letni wypoczynek - taka niewyszukana forma spędzania urlopu.
Jak to robię? Przygotowania... Ustalanie trasy... Uczestnictwo... Tempo jazdy? Otóż nic prostszego. Prawie się nie przygotowuję. Nie nakreślam marszruty. Nie trenuję na "sucho" - nie podróżuję palcem po mapie. Jeżdżę sam, bo wtedy mam pewność, że podczas długiej podróży, zmęczony, nie pokłócę się z kimś o to, w którą stronę jechać. Mam święty spokój - sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem... Jadę w ciemno, gdzie mnie oczy poniosą. Nigdy nie wiem gdzie zanocuję i przez jakie miasta będę przejeżdżał. >>>
Pomysł wycieczki rowerowej z Lwówka Ślaskiego do Wlenia zrodził się dawno temu. Konkretnie w momencie uruchomienia szynobusów na trasie Jelenia Góra - Bolesławiec. Znana od dzieciństwa linia kolejowa - pamiętam
jeszcze doskonale kursujące tu pociągi ciągnione przez parowozy - fascynowała mnie niezwykłą urodą krajobrazów, mostów, tuneli...
Często jeżdżę do Pilchowic i z podziwem spoglądam na most nad zalewem, w zadumie wspominając swoje dawne podróże nad morze. Wyglądało się przez okno i patrzyło na ZAPORĘ... Kilka dni temu odbyłem kolejny trening na szosówce, w tych okolicach
(Doliną Bobru i po Górach Kaczawskich). Jadąc z Wlenia w kierunku Lwówka, nagle skręciłem w prawo na Marczów.
I..."odkryłem" miejscowość, którą określić można jednym słowem: skansen. >>>
Z okazji 900-lecia naszego miasta przygotowałem galerię starych zdjęć. Oto Jelenia Góra w latach osiemdziesiątych. Na ulicach jeszcze szaro. Tylko wszędobylska zieleń ubarwia centrum i okolice (gdzie tylko może), zasłania wstydliwie nie remontowane od lat budynki. Nie koszone trawniki na skwerkach ukrywają śmieci... Na ulicach zdezolowane, smrodzące Autosany (gdzie te tramwaje, gdzie?). A jednak jakoś się tu mieszkało...
Cieszyliśmy się z nowych osiedli (bloki rosły w tym czasie jak grzyby po deszczu). Choć budowa utrudniała nam życie. Na porządku dziennym był widok wielkiej ciężarówki wzniecającej tumany kurzu i idących ludzi (zakrywających sobie nos chusteczką), zmierzających do swojego nowego M3 z zakupami w ręku. >>>
W lipcu 2007 roku po raz kolejny wybrałem się w Sudety (poprzednie moje wyprawy: Śnieżnik 2004,
Sudety 2006, nie licząc wielokrotnych wycieczek po okolicach Jeleniej Góry).
W tym roku objechałem Góry Bystrzyckie, zahaczając po drodze o Góry Stołowe i Orlickie. Zaplanowałem etapy szosowe,
nastawiając się na zwiedzanie miast i miejscowości górskich. Jednocześnie mogłem wspinać się i podziwiać
piękne panoramy (i z kolei z dolin zerkać na szczyty), bo na terenach tych spotyka się wiele ciekawych asfaltowych dróg prowadzących w góry. Przykładem jest
Droga Śródsudecka (projekt przebudowy dróg powiatowych) - między innymi łączy fortyfikacje położone wzdłuż granicy czesko-polskiej. >>>
Kiedy w 2004 roku wędrowałem drogami i ścieżkami masywu Śnieżnika postanowiłem sobie, że będę wracać tam jeszcze nie raz. Tamtejsze okolice są bowiem piękne, góry olbrzymie, pokryte wspaniałymi lasami i nie zadeptane przez ludzi. Nie ma mowy o "turystycznych korkach" i sytuacjach, w których czeka się na swoją kolej, aby wejść na jakiś szczyt. Pisałem już wcześniej o sporej ilości wygodnych i dobrze utrzymanych górskich szlaków, które w większości można pokonać rowerem. Jednak rowerzysta musi dysponować dobrą formą, sprawdzonym sprzętem i dużym zapasem wody. Góry są rozległe, odległości do pokonania duże i zdarzają się naprawdę strome podjazdy. Oczywiście nie tylko Śnieżnik i Śnieżnicki Park Krajobrazowy. >>>
Lipiec 2005. Moja kolejna wyprawa rowerowa z aparatem w sakwach podobna jest do tych poprzednich... W tym roku jednak jechałem dość ulgowo (mniej sportu :)) - robiłem sobie przerwy w podróży na zwiedzanie różnych ciekawych miejsc a czasami na pospolite leniuchowanie. Plonem podróży są jak zwykle fotografie, na pamiątkę. Na stronie przedstawiam reportażyki (z każdego po 6 zdjęć) z miejsc, w których zatrzymałem się na dłużej niż jeden dzień. W szczególności polecam serię fotografii wykonanych w Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej Królowej Polski w Licheniu Starym. Zapraszam do obejrzenia. >>>
10 lipca 2005 roku wybraliśmy się wraz z grupą przyjaciół do Kanady (czyli pięknego zakątka Gór Izerskich) - do Doliny Izery. Po drodze odwiedziliśmy Chatkę Górzystów a później schronisko Orle. Wybraliśmy jeden z wariantów tras, których opis znajduje się już na tej stronie: Jelenia Góra - Piechowice - Górzyniec - Dolina Małej Kamiennej - Rozdroże Izerskie - Rozdroże Pod Kopą - Sina Droga - Chatka Górzystów - Kanada - Orle - Jakuszyce - Huta Julia - Szklarska - Poręba - Droga Pod Reglami - Jagniątków - Sobieszów - Jelenia Góra. Razem 82 km. Nasz peleton składał się z doświadczonych rowerzystów. >>>
Prawdziwe lato wreszcie nadeszło. Pod koniec lipca 2004 mogłem się cieszyć słoneczną pogodą - idealną na rowerowe wycieczki. Po Śnieżniku (pierwszą część urlopu - 6 dni - spędziłem w Sudetach Wschodnich) mój wybór padł na Trójmiasto i inne miejscowości położone nad Zatoką Gdańską. Drogę z Jeleniej Góry nad morze pokonałem rowerem i częściowo pociągiem. Mój Fuji obładowany sakwami prezentował się należycie. Świeżo po przeglądzie - toczył się raźno na gładkich "slikach", założonych specjalnie na tą okazję. Zdecydowanie większą ilość czasu planowałem bowiem spędzić na "asfaltach". Jechało mi się świetnie, ze średnią powyżej 20 na godzinę. >>>
Od dawna nosiłem się z zamiarem przejechania rowerem przez Masyw Śnieżnika. Ciągle odkładałem jednak tę wyprawę na później. Ważniejsze było nasze morze, Alpy, Bieszczady... Wcześniej pedałowałem przez Góry Stołowe, zimą - oczywiście na nartach w Zieleńcu... Nie mówiąc już oczywiście o Karkonoszach, które mam na co dzień. Wreszcie zdecydowałem się na wyjazd w Sudety Wschodnie. Zobaczyłem je i ... natychmiast pożałowałem, że zrobiłem to dopiero teraz. Piękno tych gór i możliwości uprawiania turystyki rowerowej w Parku przekroczyło moje wyobrażenia, w pozytywnym tego słowa znaczeniu oczywiście! >>>
Urlop 2003 !!! Zapraszam do obejrzenia relacji z kolejnej wyprawy rowerowej. Trasa: Jelenia Góra - Kołobrzeg - Grzybowo - Darłówek - Wdzydze Kiszewskie - Bydgoszcz - Żnin - Leszno - Sławno - Jelenia Góra. Oto fragment opisu części trasy: "A teraz na Kaszuby! Kierunek: Sławno - Bytów - Kościerzyna. Zatrzymałem się na drugie śniadanie w Bytowie i zwiedziłem zamek. Dawno już nie przemierzałem tak pięknych i rozległych terenów leśnych. Szczególnie mocno w pamięci utkwił mi odcinek drogi z Bytowa do Kościerzyny. Momentami wydawało mi się, że puszcza nie ma końca. Jazda prostą, jak strzelił, szosą przypominała mi trochę dawne podróże po Kanadzie i Norwegii. Pustkę i dzikość terenu spotęgowała jeszcze popołudniowa burza z ulewą, jaka przetoczyła się po okolicy, grożąc piorunami ..." >>>
Pewnego pogodnego popołudnia ( w połowie sierpnia 2002 ) wybraliśmy się wraz z moją żoną Basią na wycieczkę do Karpnik, małej miejscowości leżącej u stóp Krzyżnej Góry w Górach Sokolich. Trasa, którą jechaliśmy jest piękna; idealnie nadaje się do rodzinnych spacerów rowerowych, w okolicach jest bardzo mały ruch samochodowy. Urocze, maleńkie góry, położone przecież tak blisko naszego miasta, miła "Szwajcarka", malowniczy przełom Bobru w okolicach Trzcińska - wszystko to sprawia, że jeździmy tam dosyć często. >>>
Mamy nowe przejście graniczne w Karkonoszach. Znajduje się ono na Przełęczy Karkonoskiej. Granicę mogą przekraczać w tym miejscu piesi i rowerzyści. Kiedy tylko dowiedziałem się o tym fakcie postanowiłem wybrać się do Czech wykorzystując najkrótszy wariant drogi z Podgórzyna do Spindleruv Mlyna. >>>
To kolejna moja wyprawa rowerowa. Dwa tygodnie na siodełku, z trzydziestokilogramowym bagażem na moim "góralu" (na tą okazję - z gładkimi szosowymi oponami). Na odręcznie sporządzonej mapce znajdziecie trasę wyprawy. Lubię podróżować samotnie, wydaje mi się, że więcej wtedy widzę, więcej pamiętam ...
Lepiej wypoczywam, to takie mocniejsze oderwanie się od prozy życia codziennego. A dom (namiot) - na rowerze - wiozę go jak żółw swoją skorupę ... Zdjęcia? - Niekoniecznie trzeba ciągle fotografować swój rower. >>>
W 1998 roku zwiedzałem te okolice naszego kraju pieszo, od czasu do czasu wsiadając do autobusu lub pociągu. Towarzyszyła mi moja córka (18 letnia wtedy), która także chciała zwiedzić tą najpiękniejsza krainę Polski. Lasy, jeziora, koniecznie - Wielkie Jeziora Mazurskie a także cud inżynierskiej techniki: KANAŁ ELBLĄSKI. Niespodzianką naszych wakacji były konie. Znaleźliśmy je w małym Barczewku. Miejsce to zapadło w naszych sercach na dobre (szczególnie Joasi) - ostatnio wracamy tam co roku. W 1999 roku pojechaliśmy do tej miejscowości drugi raz. Ja, tym razem zabrałem ze sobą rower. I zwiedziłem przy pomocy tego wehikułu okolice Olsztyna. >>>
Wyjechaliśmy z hytty o godz. 8.00. Podróż przebiegała bardzo dobrze. Jechaliśmy równiutkimi jak stół, świetnie utrzymanymi szosami. W ciagu tego dnia przekonałem się, dlaczego Norwegię nazywa się krajem górzystym. Między Oslo i Flam pokonywaliśmy nieskończone serpentyny. Droga wiła się wśród wąwozów, prowadziła na szczyty, by później opadać w doliny, trawersować strome zbocza, przecinać góry w tunelach. Wjeżdżaliśmy na płaskowyż leżący na wysokości 1200 m. w śnieg i lód (czerwiec!) a następnie turlaliśmy się w dół, do Aurlandsfiordu. Nigdy jeszcze nie przeżywałem czegoś podobnego.
Dziesiątki tuneli wykutych w litej skale. Karkołomne zakręty o 180 stopni, czasem wąskie i niebezpieczne. Przykry zapach rozgrzanych okładzin hamulców samochodu. Ale, gdzie nie spojtrzeć wspaniałe widoki. Obok drogi wodospady. Woda z hukiem leci w dół wytwarzając wilgotną chmurę, w której załamują się promienie słońca. Tęcza, tęcza! I wreszcie za kolejnym zakrętem otwiera się przestrzeń. Jest murek i przepaść. A w dole widać fiord. >>>
Zdjęcia przywiezione przeze mnie z Kanady to czysto pamiątkowe fotki. Zawierają tylko pewną ilość informacji o miejscach, które zdążyłem odwiedzić podczas mojego krótkiego pobytu na prerii i w górach. Za oceanem bywa się rzadko. Zdaje się, że przyjemności płynące z wałęsania się rowerem po górskich i miejskich ścieżkach zadecydowały ( w tym przypadku ) o drugoplanowej roli mojego aparatu i mojej fotografii. A więc, z Kanady przywiozłem stertę pamiątkowych fotek. Ale dlaczego by ich nie pokazać internautom i podzielić się z nimi swoimi wrażeniami i emocjami ( jakie by one nie były )? Zapraszam do galerii. >>>
Jeżdżę od małego... Piękne Karkonosze, znakomite stoki slalomowe, letnie wypady na Smogornię, Łabski Szczyt, Żleb nad Samotnią, Śnieżne Kotły.... W swoim archiwum domowym znalazłem stare zdjęcia. Chwila skanowania i już są na stronie. >>>
Copyright © Michał Rażniewski |
|