 |
Warszawa 2008
1.10.2008. Jeden dzień w Warszawie. Jedna z krótszych wypraw. Przy okazji załatwiania spraw rodzinnych. Spotkanie z cała rodziną. Rozmowy, spacery... Za mało czasu na zwiedzanie stolicy... Jazda autobusem na Krakowskie Przedmieście. Trzeba było wykonać obowiązkowy spacer do Zamku Królewskiego i na Stare Miasto. Obejrzałem dwie wystawy w Domu Spotkań z Historią. Krótka, ale jak się okazało, ważna wizyta przy ulicy Karowej głęboko wryła mi się w pamięć. Z wielkim sentymentem i przyjemnością obejrzałem plenerową wystawę - Świat Kresów. Z Kolekcji Tomasza Kuby Kozłowskiego. Na metalowych stelażach rozwieszono olbrzymie wodoodporne płachty z starymi zdjęciami, reprodukcjami, najróżniejszych dokumentów, przedmiotów... Ekspozycja przedstawia Kresy od końca XIX wieku do 1939 roku, w granicach terytorialnych II RP.
Z podziwem oglądałem olbrzymie powiększenia. Na fotografiach: krajobrazy, wsie, miasta i ludzie. Toczy się życie - widziałem niepowtarzalne ujęcia... Robotnicy podczas pracy, chłopi, profesorowie, sprzedawcy... Różne nacje... Kresowy tygiel narodów... Pokazano tu świat, jaki po II wojnie światowej już nie istnieje. Pokazano jak pracowali, mieszkali i bawili się Polacy, Ukraińcy, Żydzi, Litwini, Białorusini, Poleszukowie, Huculi. Sceny z codziennego życia. Smutne... wesołe... wzruszające... Dla mnie niezwykłe, niemal egzotyczne. Oto trzy kobiety sfotografowane z koszykami pełnymi grzybów, oto rynek w miasteczku... furmanki załadowane produktami. Oto Żydzi przed swoimi sklepikami. Oto chaty wiejskie kryte strzechą, dwory, pałace, wnętrze eleganckich mieszkań... Szkoda, że barwnych Kresów już nie nie ma. I nie możemy tam pojechać... (czytaj więcej na stronie DSH)
Druga wystawa to: "W obiektywie wroga. Niemieccy fotoreporterzy w okupowanej Warszawie (1939-1945)". W katalogu wystawy czytamy między innymi: cyt.: "Zdjęcia przedstawione na wystawie zostały wykonane przez Kompanie Propagandowe (Propaganda-Kompanien - PK) Wehrmachtu oraz SS. Były to specjalne, dobrze wyposażone w sprzęt oddziały, składające się ze zmobilizowanych dziennikarzy i fotoreporterów, które towarzyszyły niemieckim armiom w latach 1938-1945 (od 1940 również Waffen SS). Ich zadanie polegało na dokumentowaniu wydarzeń w myśl instrukcji Ministerstwa Oświecenia Narodowego i Propagandy Rzeszy oraz Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu i Dowództwa SS." (koniec cytatu)
Można by powyższy fragment pozostawić bez komentarza. Bo każdy Polak, który przeżył wojnę, a i ten który zna ją z historii, jest sobie w stanie wyobrazić jakiego gatunku to fotografie... Pamiętam różne sceny z filmów z okresu okupacji prezentowanych wielokrotnie w telewizji. W wielu przypadkach nie najlepszej jakości... Zdjęcia kopiowane z negatywów podniszczonych w czasie zawieruchy wojennej, porysowane, nieostre. Ale tutaj... Po prostu szok. Oglądamy znakomite, perfekcyjnie wykonane odbitki. Zdjęcia wykonane przez zawodowych fotoreporterów, z pedantyczną dokładnością. Zdjęcia wykonane przez najeźdźców, którzy w każdym miejscu i w każdym czasie mogli wyciągnąć aparat i skierować obiektyw na ludzi, łapanki, egzekucje...
Ulice zniszczne podczas wrześniowych bombardowań... Generałowie przechadzający się w eleganckich mundurach po gruzach Warszawy. Uliczna polska orkiestra, biedni wygłodzeni ludzie, warszawskie getto, podzielone na polską i niemiecką "część" tramwaje. Żołdacy kierujący karabiny w stronę przechodniów. I jeszcze... Lokale, teatry, w których bawili się Niemcy. Życie okupowanej stolicy... Nie mogłem zrobić zdjęć z tej wystawy. Fotografowanie zabronione! Poniżej - Krakowskie Przedmieście, Zamek Królewski, Kolumna Zygmunta, Warszawska Starówka, Syrenka (i Kresy).
Copyright © Michał Rażniewski
Wszelkie prawa zastrzeżone |
|